Przyznam Wam się dziś do czegoś i będzie to wyznanie z gatunku wstydliwych, jak również z kategorii tych o szewcu, co bez butów chodził. Zaraz stuknie miesiąc od powrotu do szkoły, i jednocześnie cztery tygodnie od kiedy wydałam ebooka o lunchboxach. Ile upiekłam dzieciom od tej pory zdrowych ciast czy batoników do śniadaniówek? Otóż: 0, słownie: zero. Null. Nie upiekłam ich wcale. Było kilka owsianek, jakieś puddingi, była sałatka makaronowa, raz pankejki i to chyba

[...] Czytaj dalej na blogu Autora