Długo kusiły mnie wszelkie gadżety, którymi chwalili się książkoholicy. Zawsze jednak znajdowałam wymówkę, by ich… nie kupić! Zaopatrzyłam się wcześniej w kilka funkcjonalnych zakładek, ale na dobrą sprawę tę funkcję spełniał u mnie każdy inny przedmiot. O POP!ach mogłam jedynie pomarzyć, bo zawsze znalazł się jakiś inny pilniejszy wydatek. Od niedawna przepadłam jednak we wszelkich gadżetach książkowych i przedmiotach, które po prostu „cieszą oko”. Uznałam, że zacznę polecać Wam nie tylko książki, ale również przedmioty, które z nimi mają wiele wspólnego. Od czasu do czasu pojawi się więc taki post.

Może wcale nie macie zamiaru

[...] Czytaj dalej na blogu Autora