Pierwsza produkcja obejrzana chyba głównie z sympatii do Emmy Thompson i tak naprawdę ona ratuje ten film. Pewnie można by wyciągnąć z tego pomysłu coś więcej, ale zamiast ostrego humoru, twórcy w którymś momencie chyba wybrali drogę bajeczki nie dość, że propagującej polityczną poprawność, to raczej z miałkim morałem i niewielką ilością humoru. A przecież film o kobiecie prowadzącej program satyryczny (czy też po prostu autorskie show), powinien być ostry jak brzytwa. Zwłaszcza, że chodzi

[...] Czytaj dalej na blogu Autora