Dwa filmy, w których norweskie ciężkie granie jest tematem przewodnim. I cholera, choć tylko jeden jest komedią, to i przy tym poważniejszym trudno nie powstrzymać się od uśmiechu. To wszystko jest tak pełne pozerstwa, jest tak dziecinne, przerysowane… I choć pewnie wielbiciele death metalu i ciężkiej muzy zaraz by się obrazili, to proszę mieć pretensje nie do mnie, ale do twórców. Naprawdę można odnieść wrażenie, że ci, dla których satanizm, cała mroczna ideologia i negowanie

[...] Czytaj dalej na blogu Autora