Dzisiaj wracam z opowieścią, która nigdy nie wyląduje w żadnej z poczytnych książek jakiegoś guru marketingu czy innego kołcza. Będzie to historia mojej porażki. Po prostu nie dowiozłem. Będzie to historia pomysłu, który nie daje mi spokoju, choć myślałem, że już się z nim rozprawiłem. (Pewnie ten syndrom ma jakąś mądrą nazwę).

Tym razem jednak pomysł powrócił w zupełnie innej formie, o czym opowiem w dalszej części tekstu. Przy okazji postaram Ci się przekazać

[...] Czytaj dalej na blogu Autora