Wizytę w Mood Scent Bar dzielę zwykle na kilka etapów.

Pierwszym jest selekcja. Co znam. Czego nie znam. Co znam i wiem, że chcę próbkę. Co znam i wiem, że nie chcę z powodów dowolnych.
Na tym etapie wybieram te dwie – trzy kompozycje, po które właściwie przyszłam. Właściwie.

Drugi etap to nowości. To jest moment na pogawędkę z gospodynią lub gospodarzem, oglądanie flakoników, ważenie w dłoni korków i testy na blotterkach, które potem dzielę na dwie

[...] Czytaj dalej na blogu Autora