Dokuczliwe zimno zaczynało dawać o sobie znać. Cienka tunika oraz brak źródła ciepła nie pozwalały na komfortowe siedzenie, nawet „ogień” w kilku paleniskach był tylko magiczny, jakby mrówki odczuwały lęk przed nim.— Drobny człowieczku — rzucił Mohembe, wydłubując jednocześnie kulę z ramienia. Wyglądało to, jakby wyjmował drzazgę z palca, a nie przeprowadzał poważną operację, mogącą skończyć się poważnymi konsekwencjami, w tym śmiercią. — Jeśli próbujesz w swej głowie ułożyć jakiś durny plan na

[...] Czytaj dalej na blogu Autora