Szykując się do ostatecznego zadania ciosu obozowisku Inkwizycji, myślałem, jak przeciągnąć Kordelię na naszą stronę. W jej mniemaniu byłem zdrajcą ludzkości, a Konfederacja ohydną, prymitywną bandą, żyjącą dla równie prymitywnych uciech. Według niej wspólna chata, gdzie mieszkała młodzież, stanowiła siedlisko rozpusty, a o szamanie nie wspomnę. Skąd o tym wiedziałem? To proste, też jestem człowiekiem, odpowiednia propaganda oraz polityka strachu powoduje te same wyobrażenia u wszystkich. Nic nie wskórasz tłumaczeniami, że inne

[...] Czytaj dalej na blogu Autora