Spotkanie z debiutującym autorem fantasy kończy się najczęściej na dwa sposoby – albo mamy do czynienia z beztroską zabawą opartą na miłości do gatunku, albo nerwowym odhaczaniem wszelkich klisz oraz prostą podróżą wzdłuż przewidywalnego szablonu. Ed McDonald w swoim Czarnoskrzydłym siada okrakiem na płocie i nie do końca wiadomo, co tak właściwie o nim myśleć.

[...] Czytaj dalej na blogu Autora