Ostatnio odkryłam u siebie pewną słabość – jak już zacznę czytać jakąś serię, która mi wpadnie w oko, to czytam ją praktycznie od dechy do dechy. A że perypetie Jacka Dydyńskiego za naszymi wschodnimi granicami wybitnie przypadły mi do serca, to nic dziwnego, że po przeczytaniu tomu drugiego, od razu zasiadłam do lektury kolejnego. I po raz kolejny się nie zawiodłam!
Tom trzeci zaczyna się bezpośrednio po wydarzeniach końcowych z tomu drugiego. Jacek Dydyński, stolnikowic sanocki

[...] Czytaj dalej na blogu Autora