Pokój Hanki w ostatnich miesiącach był jak paszcza lwa, niczym czarna otchłań, przestrzeń chaosu, którą omijałam szerokim łukiem, by nie wessała mnie w swoje mroczne zaułki. Dziesięć metrów kwadratowych wyrzutów sumienia, na których udało nam się zgromadzić dwieście kilo wszystkiego: od opakowań, z których miały powstać domki dla lalek, przez wszystkie prace plastyczne, jakie dziecko wytworzyło od drugiego roku życia, ze szczególnym uwzględnieniem motywu “pajączka w sweterku”, który był głównym tematem malarskim w trzecim roku

[...] Czytaj dalej na blogu Autora