Może wieś to zbyt duże słowo, bo mieszkam na obrzeżach miasta, ale do sklepu daleko, autobusy nie jeżdżą i ogólnie za sąsiadki mam sarny. Cisza, spokój, sielanka… niby tak, ale jak się jest mieszczuchem to wcale nie tak łatwo się przyzwyczaić szczególnie, że nie tylko ja, ale także mąż pochodzimy z blokowisk. A tu nagle trawę trzeba kosić, w piecu palić, logistycznie pewne rzeczy inaczej ogarniać… Ale przede wszystkim społeczeństwo jest inne.

Społeczeństwo, czyli

[...] Czytaj dalej na blogu Autora