Zacznę od tego, że bardzo czekałam na książkę Kingi Litkowiec pod tytułem „Miasto mafii” – lubię takie klimaty. Liczyłam, że wśród płomiennego romansu znajdzie się miejsce na szczyptę sensacji, klimat „ciemnego półświatka”. Niestety, nie dostałam niczego. No może poza momentami irytacji czy zniesmaczenia… G

dy zaczęłam czytać nic nie zwiastowało tego, że pierwszy raz od dawna będę musiała napisać niepochlebną recenzję… Ale z każdą kartką było coraz gorzej. Wydaje mi się, że autorka miała pomysł.

[...] Czytaj dalej na blogu Autora