Mój mąż na co dzień najlepiej czuje się w dresie. Ot, wstaje rano, jedzie do pracy, gdzie musi się przebrać, a po powrocie jest mnóstwo do zrobienia wokół domu… Nic więc dziwnego, że trudno go „wbić” w spodnie z kantem i koszulę. Syna więc od małego uczę, że czasem trzeba się wystroić i że to może być nawet przyjemne. Na razie się udaje, ale z pięciolatkiem jest łatwiej, niż z facetem po trzydziestce! Znalazłam więc

[...] Czytaj dalej na blogu Autora