Od ponad tygodnia planuję napisać coś mądrego o tym dziwnym, nowym życiu, które aktualnie wiedziemy. Bardzo chciałabym nazwać uczucia, które mu towarzyszą. Ostatnimi czasy jednak ciężko mi w domu usłyszeć nawet własne myśli, ale nie, to nie to. To nie wina dzieci, to nie przez Hankę dudniącą w przedpokoju jak stado słoni, nie przez jej tańce i śpiewy, ani też przez mężowskie telekonferencje. To nie dlatego, że odrywam się wciąż, by coś ugotować czy sprzątnąć,

[...] Czytaj dalej na blogu Autora