Znacie ten stan, że niby wszystko w porządku, ale jednak jakby do dupy? Czyli, że zewnętrzne okoliczności nie uzasadniają w pełni tych wewnętrznych? Od tygodnia zastanawiam się, jak by to zgrabnie ująć w słowa. Jak przemycić prawdę w konwencji dotyczącej hitów miesiąca, nie czując się jakbym lukrowała gówno i nie narażając się jednocześnie na lawinę dobrych rad, z gatunku tych, aby skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. Jak wyrzucić z siebie, że mam smutne

[...] Czytaj dalej na blogu Autora