Gdy zaczynam pisać te słowa, mamy 14 marca. Jeszcze parę dni temu, wieczorem jadłam słodkości w pewnej lokalnej piekarnio – cukierni. Przez jej szyby widziałam odjeżdżający właśnie autobus do Piotrkowa. Dziś wiem, że do Piotrkowa tak prędko nie zawitam. Podobnie rzecz ma się też z innymi bliższymi i dalszymi miastami. Do przeżycia. A zresztą spójrzmy prawdzie w oczy – przymusowa kwarantanna jest mi na rękę. W końcu wiąże się ona z ograniczeniem ilości docierających do

[...] Czytaj dalej na blogu Autora