Po ostatnim wieczornym seansie mogę stwierdzić jedno. To życie pisze najlepsze scenariusze. Wybaczcie mi moją śmiałość, ale tak właśnie będę myślał przez najbliższy czas i nie chcę tu w żaden sposób oczerniać scenarzystów odpowiedzialnych za największe światowe hity. Trzeba jednak pamiętać, że widza najbardziej wzrusza to, co wydarzyło się naprawdę. Pamiętacie może „Nietykalnych” albo „Wielkiego Mike’a”.Czytaj więcej »

[...] Czytaj dalej na blogu Autora