Pamiętam, że jeszcze na początku roku byłam bardzo podekscytowana możliwością pracy z domu i co za tym idzie, większą ilością wolnego czasu, którą mogłabym spędzić na filmy i seriale. Później ten entuzjazm szybko wyparował wraz pojawieniem się rutyny, która naturalnie wkradła się w życie bez zbytniego wychodzenia z domu… Jednak raz na jakiś czas podrywała mnie z łóżka taka myśl, że można by spożytkować ten czas w sposób, w jaki dotąd paradoksalnie nie był

[...] Czytaj dalej na blogu Autora