Cthulhu ma wielu fanów, ludzie go lubią, da się go lubić. To taki słodki słonio-hipo-kalmaro-perz szukający nowych przyjaźni, spacerów na skraju czarnej dziury i totalnej dominacji wszystkiego co znasz. Brzmi znajomo? Tak myślałem. Ale co z dniami, kiedy nasz słodziak ma gorszy humor i marudzi, doprowadza losowych przechodniów na skraj rozpaczy i poczytalności? W te dni chcesz mu po prostu wystrzelić w dubeltówki w twarz – i to na te dni właśnie Cthulhu Death May

[...] Czytaj dalej na blogu Autora