Moment, kiedy w całym teatrze gasły światła, a kurtyna zaczynała się podnosić, zawsze był niesamowity. To właśnie wtedy napięcie sięgało zenitu, ale wszyscy czuli, że cały stres i poświęcenie były warte tego, co wydarzy się już za chwilę. Już za chwilę wszyscy staną na scenie i wszystko będzie dobrze. Musi być.

Gdyby tylko zawsze to było tak proste…

Juza niepewnie stanął na scenie. Był całkiem sam, ale wciąż towarzyszył mu pewien rodzaj stresu, napięcie, jakie znał

[...] Czytaj dalej na blogu Autora