— Homare? Dobrze cię widzieć!

Poeta pierwszy raz od dawna słyszał te słowa i chociaż się z nich cieszył, czuł, że wiążą się z jakąś prośbą i nie mylił się ani trochę. W drzwiach stał właśnie Banri z dzieckiem na rękach. Dziewczynka wyglądała na nie więcej niż trzy lata, a już wyglądała na łobuziarę, w dodatku zastraszająco podobną do wujka.

— Słuchaj, mógłbyś chwilę się nią zająć? Obiecałam siostrze, że odbiorę małą z przedszkola i zaopiekuję

[...] Czytaj dalej na blogu Autora